Witam Szanownego Burmistrza
Bardzo dziękuję za odpowiedz, lecz nie podzielam Pana entuzjazmu.
Najpierw najważniejsza kwestia, czyli podniesienie jazu co do dnia dzisiejszego nie zostało zrobione, a zagrożenia zalaniem nie ma i już nie będzie.

Od zalewu w górę rzeki stan wody jest bardzo niski i utrzymuje się od czasu ostatnich mrozów, a temperatura spadałą do ok.-20 przez ponad tydzień, niska temperatura spowodowała prawie całkowite zamarznięcie wody. Prawie całkowite, gdyż jest to rzeka i niepowinna nigdy całkowicie zamarznąć, ale woda pod porywą lodu jest tylko w miejcach gdzie prowadzi nurt rzeczki ( głębokość ok. 10cm ), reszta jest pokryta lodem do samego dna. Taki jest efekt Państwa działalności - regulacja jazu na przełomie 2010/2011 nie istnieje i nie istniała, gdyż jaz jest tyko w jednej pozycji - opuszczony na max!!! Proszę cofnąć się pamięcią do roku ubiegłego 2009/2010 gdzie Państwa pracownik na bierząco obserwował poziom wody i regulował jaz! - te działania można było oklaskiwać, tylko pogratulować. Zima 2010/2011 to przeciwieństwo lat ubiegłych - według mnie tragednia dla wszystkiego co żyło w rzece Węgierce, bo zapewne większość już nie żyje, ale można jeszcze coś uratować, tylko chęci z Państwa strony i podniesienie Jazu o min. 50-70cm.
Reszta z Pana entuzjazmu też jest nad wyraz przeszacowana
Skarpy nadrzeczne - tak byly koszone, ale troszke zagalopowano się w roku 2010 i wycięto niepotrzebnie trzciny - przez co zniszczono miejsca lęgowe ptactwa i innych zwierzaczków- chyba, że zgodnie z prawem chcieli Państwo wyploszyć bobry

które zamieszkują/zamieszkiwały rzeczkę. ( jak nie wymarzły )
Wyspa - śmieci to nie kończąca sie opowieść, można jest sprzątać w nieskończoność, ale to nie środek zaradczy, lecz skutek bezczynności i braku pomysłu na zapenienie czystości i bezpieczeństwa.
Nie chcę nikogo pouczać, ale może jednak coś Państwo zastosują z moich propozycji?
1. Monitoring miejski
2. Straż Miejska
3. Częste patrole Policji, ale nie Policja zapewne odpada, gdyż nie mają czasu na takie zabawy, wolą posiedzieć w aucie, pobawić się tel. kom niż patrolować. W lecie dla zdrowia można patrolować najbardziej niebezpieczne i zagrożone dewastacją rejony miasta na rowerkach, które tak eksponowano na łamach e-przasnysz, no tak ale do tego trzeba chęci i trochę siły.
Zalew - tu prawdziwy majstersztyk, aż ... szkoda słów.
2009r. - kosynierzy wycinają rośliność w zalewie - co za pomysł

ta sama sytuacja co ze śmieciami, niekończaca się opowieść. Skoszenie roślinności spowodowało jej zniknięcie na okres ok. 6 miesięcy, gdyż roślinność ma to do siebie, ze odrasta, a przycięta ze wzmożoną siłą

2010r. - wzmożony wysyp i rozrośnięcie się roślin na dnie zalewu - efekt przycinki z 2009r.
Rok później ( 2010 ), rozwijamy się, kosy zastąpiliśmy łódką wyposażoną w maszynę przycinającą roślinność - przewiduje efekt, nie trzeba być Nostradamusem, żeby stwierdzić że roslinność jeszcze bardziej i szybciej się rozrosnie w 2011r. Pytanie czy nie szkoda na to pieniędzy. Łódka zapewne, więcej kosztowała niż kosynierzy

, no tak ale płaca podatnicy.
Moze i droższe, ale zapewne jednorazowe jest pogłebienie zalewu, zainwestowanie w ekologiczne śodki hamujące rozrost roślinności + zarybienie w niewielkiej ilości amurem, tołpygą i karpiem? Ale po co, minie kolejny rok i znów poniesiemy zbędny koszt i tak w nieskończoność.
W tym momencie zakończył bym mojej wywody, nikogo nie chciałem obrazić, pouczać, ani tez w szczególności grozić, moim celem było tylko przyspieszyć Państwa działania, chodź widać że bezskutecznie.
Ale jak to Polak mam nadzieję, że z w własnej nie przymusowej inicjatywy w przerwie śniadaniowej założy Pan Burmistrz kurteczkę, czapeczkę i dla zdrowia pójdzie na spacer od zalewu w górę rzeki - kierunek klasztor. Samo zdrowie 500m. max. 15min. spacerku.
Rzeka 10 cm. wody.
Zalew woda tylko w środkowej części reszta w postaci lodu.
Jak jest jeszcze troszke chęci z Pana strony to prosze po spacerze zlecić podniesienie jazu ok. 70cm.
Z góry dziękuję za przychylenie się do mojej prośby Miłosnik Przyrody