czwartek 20.11.2008 , Imieniny : Anatola, Edyty, Rafała
W parku
Miała włosy kasztanowe
w cień kasztana skryła głowę
a śpiewała – że o rany-
jak spadają z drzew kasztany.
Wyrzeźbiona, ale żywa,
na cokole w rytm się kiwa,
obok dęby stare szumią
i wtórują jej jak umią.
Suknia rwana zębem smoka,
ona zgrabna, ciemnooka
śpiewa, jak okularnicy
gonią miłość po ulicy.
Park, widownia, dworek stary,
głosi pieśń, że okulary
rekwizytem są miłości,
lecz w minionej już przeszłości.
Występ kończy lekką nutką,
z braku chłopca nie jest smutną,
i poradzi sobie w biedzie,
nawet kiedy on odjedzie.
Ja słuchałem i patrzyłem
i się chyba zadurzyłem,
w dziewce gibkiej, jak wiklinie,
i uroczej mej Kalinie.
Snuć zacząłem wielkie plany,
(oby któryś był udany),
kiedyś, gdy zapadnie cisza,
Z Nią zaśpiewam hymn Przasnysza.
J.G.
Z dawna Polski Tyś Królową!
Zabłysła jutrzenka – dla Słowian pociecha,
Gdyś z krzyżem stanęła, tam na wzgórzu Lecha.
A potem zabrałaś z czułością dzieciątko
I zostałaś na wieki wśród Polan pamiątką.
Tak wielkiej Boga, do ludzi miłości,
Wśród morza łez zostałaś „Wyspą Szczęśliwości”.
W tak wielu sanktuariach, w kapliczce przy drodze
Stawałaś dla wiernych i „na jednej nodze”.
Ogrom Twej miłości wnet Polska poznała,
Gdyś na Jasnej Górze z Synem zamieszkała.
W obronie wiary świętej, ze szlachtą i chłopem
Uchroniłaś kraj nasz przed szwedzkim potopem.
Byłaś tarczą na codzień od różnych potworów,
Gdy Ojczyzna jęczała pośród trzech zaborów,
Gdy płynęła ze wschodu horda bezbożników,
Tamą tam stanęłaś fali Bolszewików.
Sprawczynią tych cudów Tyś w tym kraju była,
A jednym z ostatnich jest Karol Wojtyła,
Który z Tobą budząc tu ducha wolności,
Wyzwolił nad Polską zryw Solidarności.
Wielbił Cię codziennie w modlitwie i trudzie
I o Tobie mówił, jak największym cudzie.
Że Tyś jest jedyna i najprostsza droga
I bez Ciebie brakło by na Ziemi Boga.
A oto znów Polska stała się bogatą,
Gdyż na Jasną Górę weszły wojska NATO.
Lecz wcale nie przyszły tu dzisiaj wojować,
O pokój przyszły prosić, za niego dziękować.
Budzi się nadzieja w sercu pana, chłopa,
Że nie zginie z mapy jeszcze Europa,
Gdy zmienią strategie tak dotychczas mylne
I zaczną preferować takie Bogiem silne.
Lżejsza się też robi nawet moja mowa,
Kiedy z warg płyną tak znamienne słowa;
„Z dawna Polski Tyś Królową – MARYJO”.
15.08.2005
Jasiński Grzegorz
Biesłań – rozpoczęcie roku szkolnego
Wtargnęła cicho, zdradziecko, w pożodze wojennej zamieci,
Chwyciła prosto za gardło miłość bezbronną – dzieci.
Zabrała wszelką nadzieję, ich uśmiech radosny zmroziła
I ciepło matczyne wydarła – tak wielu z nich tuli mogiła.
Ta chwila zwiastuje upadek narodów, człowieczeństwa,
Prowadzi już tylko do zguby, a nie przyszłego zwycięstwa.
Kto kiedy prowadził tak wojny, gdzie dzieci za tarcze użyto?
Dwuszereg z nich zamieniono w szaniec i nienawiścią przebito!!!
Straszna jest zmiana w człowieku, żądza pieniędzy i władzy
Zabija dusze, sumienia i do tragedii prowadzi.
Gdzieś łotr na „wysokim stołku” swoje „pociąga sznurki”,
Nie bacząc na żadne świętości, zabija synów i córki.
Tą grzeszność i hańbę człowieka jak długo wytrzymasz mój Panie?!
I miast błogosławić jak dotąd, czy spuścisz na Ziemię karanie?!!
Czy na zło Świata całego starczy ofiary Krzyża?,
Czy może z prędkością myśli czas się Apokalipsy zbliża?!!!
jesień 2004
Grzegorz Jasiński